Strona główna

czwartek, 9 października 2014

złośliwości losu

tak się jakoś w życiu dzieje  ( w moim chyba zawsze ) że jak na coś czekasz dwa miesiące i przychodzi ten dzień to się kurcze wszystko sypie. A ja jeszcze nie mogę się denerwować, a najchętniej bym się zdenerwowała i pokrzyczała. Ech... może w końcu wpadnę kiedyś na sposób rozładowania złości bez szarpania moich nerwów, kto wie...

No i może jak wrócę z weekendu na Mazurach to wstawię post z którym czaję się już od jakiegoś czasu, w obawie , że się zbytnio odsłonię, czego bym nie chciała. Jeszcze za wcześnie na wyłażenie ze skorupy :P

Może zrobię na złość temu "pechowi" dzisiejszemu i będę spokojnie brała ten los. Chyba trzeba tak zrobić, bo złość piękności szkodzi.

I tym optymistycznym akcentem wyruszam do "najpiękniejszego, krótkiego miasta" na długo oczekiwany weekend.




2 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ :) PROSZĘ O WIĘCEJ :)