Strona główna

poniedziałek, 30 marca 2015

Fabryka Świec Light - KONKURS z everlastingiem WYNIKI

Uwaga uwaga, przepraszam że tak długo to trwało ale byłam chora , czym prędzej pośpieszam więc z wynikami.....

Everlasting zgodnie z losowaniem trafia do Katarzyny Michałowicz ( proszę o zgłoszenie się w ciągu 3 dni na adres nikolsosna@o2.pl )

Wszystkim dziękuje za udział i zachęcam do dalszego obserwowania, obiecuję się rozkręcać :)



                                                                            *
Jakiś czas temu ogłosiłam bitwę w której waszymi głosami wygrał Everlasting miętowy i on będzie do wygrania w rozdaniu. Występuje w jednej z moich aranżacji , ale jest nowy i nieużywany.





Everlastingi to moje ulubione lampiony z Fabryka Świec Light ( odsyłam do ich strony),
pisałam o nich tutaj (klik) a o innych świecach ( tu ) i [ tu :) ] .

 Fabryka Świec Light - producent mega fajnych, pachnących świec i lampionów jest sponsorem tego rozdania. 
Zgłaszając się akceptujesz regulamin który jest na dole :)


Co zrobić by wziąć udział :

- obowiązkowo :
  1. Polubić fanpage sponsora nagrody , czyli Fabryki Świec Light (klik)
  2. Być publicznym obserwatorem bloga nikolsosna.blogspot.com

- dodatkowo :
  3. udostępnić info na FB lub innym portalu społecznościowym ( +1 los)
  4. udostępnić baner u siebie na blogu ( + 1 los)
  5. dodać mnie do blogrolla ( +2 losy)


   W zgłoszeniu podawajcie jako kto lubicie i obserwujecie oraz linki do dodatkowych aktywności.
    Zgłoszenia są przyjmowane TYLKO pod tym postem.

                   TRZYMAM KCIUKI ZA WSZYSTKICH I ZAPRASZAM DO ZABAWY.

kilka fotek :)



sobota, 28 marca 2015

nieudane farbowanie, Joanna wybawicielka częściowa i lakier do pazurów


Przygotowując się do farbowania włosów które dawno już nie widziały farby, tak na marginesie, porobiłam zdjęcia pewna że będzie z tego jakiś post, że będę się mogła pochwalić z radością nowym kolorkiem ( tak naprawdę nie nowym a jedynie lekko odświeżonym na wiosnę , bo w blondach się lubuje i nie wychylam się poza tę gamę kolorów ) a tu wielka klapa. Myślałam , że płakać będę rzewnymi łzami i pewnie tak by było gdyby nie to , że stwierdziłam , że nie wypada, sama sobie to zrobiłam więc przełknąć należy piwo samodzielnie nawarzone. Chyba już nawet lepiej by było gdyby wyszło mi na włosach takie piękne zielone pastwisko jak Ani z Zielonego Wzgórza pragnącej zostać kruczoczarną pieguską ( chyba jej wyszły te włoski zielone , prawda? czy już moja starość objawia się amnezją ? ) W każdym bądź razie zamiast diamentowego blondu wyszło szare bure i ponure. No jeszcze gdyby to taki ładny siwy blond jak u szacownych staruszek to byłoby nieźle ale wyszła taka szara smutna mysz. Według oznakowania na opakowaniu powinien na moim kolorze naturalnym wyjść piękny blond ( czy mam się sądzić z firma o zadośćuczynienie za straty moralne ? )
No i takim oto sposobem nie mam się czym pochwalić. Wiem jedynie , że po te farbę już nie sięgnę, i na pewno po farby tej firmy tez nie póki na rynku jest wybór.Może to tylko dana linia farb , a może nawet tylko partia produktu, ale daje już jako taki pogląd , bo przecież chyba produkty firmy nie różnią się drastycznie miedzy sobą.


Odżywka dodawana w zestawie pięknie owocowo pachnie, niestety zapach odzywki nie utrzymuje się zbyt długo za to włosy po farbowaniu pachną długo i dziwnie. Nie jest to zapach chemiczny ani jakiś duszący, nawet ładny tylko jakoś mi nie podpasował. Jeśli się komuś spodoba, a na pewno amatorzy się znajdą, to będą zachwyceni. Ja męczyłam się tym zapachem cały dzień próbując się przekonywać , że w gruncie rzeczy to ładny zapach jak na farbę, ale niestety takiego maniaka zapachowego jak ja nie da się oszukać ani przekonać. Nie , nie, nie !


Sytuację uratowała Joanna a tak dokładnie to szampon firmy Joanna do włosów siwych,blond i rozjaśnianych, taki szampon fioletowy z płukanką który ma usuwać żółty odcień i nadawać platynowego blasku. Po dwóch myciach mój kolor jest już znacznie lepszy od efektu myszy. Obecnie jestem na etapie takim , że mysz obcięła mi skrzydła i chyba porzucę farbowanie do lata.

Aktualizacja : po trzech użyciach Joanny i chyba dwóch Isany (  o tej tutaj ) mój kolor to już nie jest kolor szarego dresu tylko taki dość przyjemny słoneczny blond, ale stres był z tymi włosami.


A o lakierze hmm no właśnie o tym lakierze to nie warto pisać, bo jedynie wiosenny, optymistyczny kolor wart jest uwagi nic poza tym. Lakier nawet się łatwiej odpryskuje niż zmywa taki jest oporny. Raz zaschnie w trymiga raz wcale nie chce schnąć. A szkoda słów. Lakier dla cierpliwych , bo malować trzeba co dzień od nowa. Ale kolorek cieszy i jak się nie wnika to na jeden dzień można mieć paznokcie w kolorze- koralowym, pomarańczowo-różowym, łososiowym- no własnie w jakim ?



czwartek, 26 marca 2015

Everlasting - wieczna świeca :)




Moje the best of the best :) w ogóle to Fabryka Świec Light robi świetne rzeczy, świece, podgrzewacze, lampiony, znicze. Pachną nieziemsko, zapach jest intensywny i trwały. Najbardziej podoba mi się to , że wyroby rozsiewają piękny zapach w całym pokoju, tworząc pachnąca atmosferę, nawet gdy nie są zapalone !! serio !! no a z tej całej gamy wyrobów - wybór jest naprawdę imponujący, tak kształtów jak i zapachów- tymi które skradły moje serce są Everlastingi.








Everlasting- wygląda jak tradycyjna świeca ale na szczycie ukryty jest otwór z zatopionym szklanym pojemnikiem na podgrzewacz. to jest ta tajemnica długowieczności :P pozwala to cieszyć się tą świecą wciąż i wciąż i zmieniać zapachy jak rękawiczki, bo wybór w Fabryce jest imponujący.


Ja nie umiem powiedzieć za którą cechę tak bardzo polubiłam te lampiony. Za to że pachną , za to że wyglądają, za ich fotogeniczność, czy za wszystko razem. 
Są świetnym rozwiązaniem dla niezdecydowanych i coś dla lubiących zmiany, bo zapachowe podgrzewacze można dowolnie wymieniać, a lampiony używać do coraz to innych aranżacji.


Aaaa zapomniałam jeszcze o jednym walcu..... nie wybraliście go na zwycięzce w bitwie, a ja jeszcze nie zdążyłam znaleźć dla niego odpowiedniego towarzystwa
 i nawet nie rozpakowałam, ale dołączam go do mojej kolekcji która mam nadzieję będzie się powiększać.

Lampiony w różnych kształtach i kolorach i rozmiarach znajdziecie tutaj 

Jak również taki wybór podgrzewaczy , że można oszaleć :)




środa, 18 marca 2015

Żyłam razem z Winnymi !!!

                                  Winni kontra dziwni , czyli jestem na tak i jestem na nie :)




Dwie książki które ostatnio przeczytałam , dzieje dwóch rodzin rozgrywające się na początku zeszłego stulecia. Właściwie to tylko to je łączy, dwie zupełnie różne rodziny, różne kontynenty
i różny styl przekazywania historii. A przepraszam , jeszcze łączy je to że obydwie wywołały we mnie dość duże emocje, skrajnie różne ale równie silne.


Historia zaczyna się na początku zeszłego stulecia. Katarzyna z ogromnym trudem rodzi swoje córeczki. Jakoś od razu ta książka przywołała mi na myśl "Chłopów" i myślę sobie , będzie długo i nudno , no bo co tu można pisać o rodzinie z podwarszawskiej wsi na tylu stronach . No i się pomyliłam sromotnie. Historia wciągnęła mnie bez reszty; dzieje Winnych podczas wojennej zawieruchy i okupacji, ich przeżycia wewnętrzne, dylematy i wybory. Nie zauważyłam kiedy książka się skończyła, a ja przecież chciałam czytać dalej, chciałam więcej. Cała galeria bohaterów , różnych charakterów i postaw życiowych zapewnia przyjemność czytania od pierwszej do ostatniej strony.
Ja dosłownie związałam się z bohaterami jakby byli moją rodziną ! kibicowałam, przeżywałam, potępiałam. Żyłam razem z Winnymi.


psychodeliczna, dziwna, sen , jawa , mara. Jak jedzenie z Mc'Donalda smaczne ale niezdrowe .

W sumie to historia , mimo że to nie sielanka, a raczej dość ciężka opowieść o niełatwym życiu, poruszyła mnie. Jednak jestem zbyt wrażliwa, za bardzo przeżywam. Nawet bohaterowie książkowi, ich rozterki i losy wywołują we mnie tak silne emocje. No tak już mam , jestem zbyt wrażliwa i dobrze mi z tym. Ale do rzeczy, historia ok, forma przekazania historii też ok , ale ich połączenie w tej książce no jakoś tak nie było porywające. Postaci opisane dość powierzchownie, wydarzenia ważne przeplatają się z całkiem nieprzydatnymi do niczego opisami. Możliwe , że brak chronologii i zatarcie granicy między rzeczywistością a marzeniami, snem, urojeniami miało dodać dramatyzmu. Mnie to denerwowało. Mam tez wrażenie , że jednak autorka trochę przesadziła zrzucając na tę rodzinę wszystko co jej do głowy przyszło, tylko chyba po to by uatrakcyjnić opowieść.
Rekomendacja Oprah Winfrey wcale mnie nie dziwi bo i u nas ta historia świetnie by się nadawała do programów takich jak "Rozmowy w toku" ,"Interwencja", "Uwaga".





Jak z czystym zupełnie sumieniem mogę polecić "Stulecie..." tak "Zapachu..." nie polecam, ale jak ktoś chce to na własną odpowiedzialność może przeczytać. Ja tak bardzo czytać uwielbiam , że nie żąłuję czasu poświęconego tym książkom, ale ....

Po przeczytaniu "Stulecia Winnych" miałam ochotę od razu czytać kontynuację lub od nowa przeczytać tę książkę; "Zapachu cedru" nie przeczytam drugi raz.


1. Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych, ci którzy przeżyli", wyd. Zwierciadło
2. Ann-Marie MacDonald "Zapach cedru" , wyd. Świat Książki

wtorek, 17 marca 2015

"na zawsze i na wieczność", czyli na jak długo ?!

                      
 







( zdjęcie pochodzi ze strony
                        http://ilustris.pl/karnet-slubny-f-0038-slubne-dmuchawce,3,5602,3417 )


Takie mnie dziś refleksje naszły... takim dziwnym łańcuszkiem skojarzeń ->
                         
piosenka Bryan'a Adamsa ( którego uwielbiam) Have you ever really loved a woman? to piosenka
przewodnia z filmu Don Juan DeMarco [nominowana do Oskara w 1995r.-  nie wiem dlaczego nie wygrała :(  ] ->
główna rolę w filmie grał Johnny Depp->

który ostatnio albo nie tak ostatnio rozszedł się ze swoją długoletnią partnerką  i matką jego dzieci Vanessą Paradis. Aktor ten często występował u Tim'a Burtona , który też rozszedł się ze swoją 
długoletnią partnerką i matką swoich dzieci Heleną  Bonham Carter.


Ten łańcuszek skojarzeń ( tak wiem moje myślenie jest pokrętne :P ) doprowadził do

mojego rozważania  pod tytułem - co sprawia , że długoletnie związki się rozpadają ?


Ja wiem , że miłość się potrafi wypalić, że zdradzamy się nawzajem bo jesteśmy słabymi

ludźmi, że jak nie mamy papierka ( brak ślubu) to odejść jest łatwiej , bo mniej formalności.

            Rozmyślam nad tym jak to jest , że przez wiele lat dogadujemy się , organizujemy

wspólne życie, potrafimy rozmawiać, mamy dzieci, wspólnie je wychowujemy i nadchodzi

taki dzień, że nie możemy patrzeć na osobę z którą dzieliliśmy kawał życia. Co sprawia,

że nie chcemy ratować związku, co się dzieje że do tej pory żyliśmy razem ,

dogadywaliśmy się i przez wiele lat chcieliśmy być razem i nagle ( no że czasem nie nagle)

to się zmienia.

poniedziałek, 16 marca 2015

Serum Balneokosmetyki - wyzwanie podjęte


Rozpoczęłam test Serum od Balneokosmetyki.
Szczerze powiem , że wiele się po tym kosmetyku spodziewam. 
Efekty mają być widoczne po około miesiącu, więc za miesiąc planuję napisać co o nim myślę.
Chętnie dowiem się co myślicie , jeśli ktoś już próbował. 




czwartek, 12 marca 2015

Ratowanie paznokci, czyli katastrofa na paluchach



Taką odżywkę do paznokci będę testować. Musze ratować moje pazurki bo katastrofa na paluchach się zaczyna
Ta marka jakoś dziwnie kojarzy mi się z inną znaną. Muszę się wyedukować w tej kwestii.
 Zalecane jest stosowanie przez 2-3 tygodnie , wtedy też napisze jak się sprawdziła i od razu pokażę dwa lakiery od tej samej firmy , kolory obłędne zobaczymy jak z trwałością.



poniedziałek, 2 marca 2015

testy- działa , ale jako szampon codzienny to nie polecam



 takie cudo wyhaczyłam na promocji w rossmannie i zobaczymy co z tego spotkania będzie.

Ha ! i tu się możecie zdziwić ( ja się zdziwiłam ) ale ta tubka działa ! Nie wiem jak to robi , ale działa. Już po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że moje włosy wyglądają "inaczej".
Szampon , jak szampon, włosy były umyte, pachnące, sypiące się, lekko puszyste, ale ten kolor był po prostu inny. Żeby jednak zbyt pochopnie nie wyciągać wniosków, użyłam go ponownie.
No teraz to już widać różnicę. Jakieś takie jaśniejsze pasma pojawiły się na mojej głowie, kolor jest zdecydowanie wyraźniejszy, jaśniejszy i taki promienny, słoneczny.

Szampon jest bardzo gęsty, wystarczy odrobina by umyć włosy. A no właśnie , czy umyć?
Nalepka na tubce
 "Sposób użycia: Po umyciu włosów delikatnie wmasować w mokre włosy, pozwolić krótko wchłonąć, po czym starannie spłukać."

 Może się mylę ( proszę mnie poprawić) ale ja to rozumiem tak , że użyć ma specyfiku po uprzednim umyciu włosów. Tak też stosowałam. Mała ilość pozwala na wytworzenie ogromnej ilości, bardzo gęstej piany. Pozwoliłam chwilę wchłonąć i takie zadziwiające efekty uzyskałam na moich włosach : złote refleksy, puszystość, sypkość, delikatność i miękkość w dotyku.

Jak głosi wspomniana nalepka na tubce , szampon zawiera ekstrakt ze słonecznika i rumianku. Zapach faktycznie lekko rumiankowy, przyjemny, zbyt długo się nie utrzymuje.
Skład jest długi więc nie chciało mi się doczytywać czy faktycznie są te ekstrakty. Za to na drugim miejscu jest Sodium Laureth Sulfate ( ble !) a na czwartym Sodium Chloride ( ble!) , nie spojrzałam na to w sklepie. 



Jeśli ktoś może sobie pozwolić od czasu do czasu  by te dwa składniki tak wysoko w składzie zagościły na głowie to polecam. Do codziennego stosowania niekoniecznie, może tylko tak raz kiedyś by rozjaśnić włoski odświeżyć ich kolor.