Strona główna

sobota, 28 marca 2015

nieudane farbowanie, Joanna wybawicielka częściowa i lakier do pazurów


Przygotowując się do farbowania włosów które dawno już nie widziały farby, tak na marginesie, porobiłam zdjęcia pewna że będzie z tego jakiś post, że będę się mogła pochwalić z radością nowym kolorkiem ( tak naprawdę nie nowym a jedynie lekko odświeżonym na wiosnę , bo w blondach się lubuje i nie wychylam się poza tę gamę kolorów ) a tu wielka klapa. Myślałam , że płakać będę rzewnymi łzami i pewnie tak by było gdyby nie to , że stwierdziłam , że nie wypada, sama sobie to zrobiłam więc przełknąć należy piwo samodzielnie nawarzone. Chyba już nawet lepiej by było gdyby wyszło mi na włosach takie piękne zielone pastwisko jak Ani z Zielonego Wzgórza pragnącej zostać kruczoczarną pieguską ( chyba jej wyszły te włoski zielone , prawda? czy już moja starość objawia się amnezją ? ) W każdym bądź razie zamiast diamentowego blondu wyszło szare bure i ponure. No jeszcze gdyby to taki ładny siwy blond jak u szacownych staruszek to byłoby nieźle ale wyszła taka szara smutna mysz. Według oznakowania na opakowaniu powinien na moim kolorze naturalnym wyjść piękny blond ( czy mam się sądzić z firma o zadośćuczynienie za straty moralne ? )
No i takim oto sposobem nie mam się czym pochwalić. Wiem jedynie , że po te farbę już nie sięgnę, i na pewno po farby tej firmy tez nie póki na rynku jest wybór.Może to tylko dana linia farb , a może nawet tylko partia produktu, ale daje już jako taki pogląd , bo przecież chyba produkty firmy nie różnią się drastycznie miedzy sobą.


Odżywka dodawana w zestawie pięknie owocowo pachnie, niestety zapach odzywki nie utrzymuje się zbyt długo za to włosy po farbowaniu pachną długo i dziwnie. Nie jest to zapach chemiczny ani jakiś duszący, nawet ładny tylko jakoś mi nie podpasował. Jeśli się komuś spodoba, a na pewno amatorzy się znajdą, to będą zachwyceni. Ja męczyłam się tym zapachem cały dzień próbując się przekonywać , że w gruncie rzeczy to ładny zapach jak na farbę, ale niestety takiego maniaka zapachowego jak ja nie da się oszukać ani przekonać. Nie , nie, nie !


Sytuację uratowała Joanna a tak dokładnie to szampon firmy Joanna do włosów siwych,blond i rozjaśnianych, taki szampon fioletowy z płukanką który ma usuwać żółty odcień i nadawać platynowego blasku. Po dwóch myciach mój kolor jest już znacznie lepszy od efektu myszy. Obecnie jestem na etapie takim , że mysz obcięła mi skrzydła i chyba porzucę farbowanie do lata.

Aktualizacja : po trzech użyciach Joanny i chyba dwóch Isany (  o tej tutaj ) mój kolor to już nie jest kolor szarego dresu tylko taki dość przyjemny słoneczny blond, ale stres był z tymi włosami.


A o lakierze hmm no właśnie o tym lakierze to nie warto pisać, bo jedynie wiosenny, optymistyczny kolor wart jest uwagi nic poza tym. Lakier nawet się łatwiej odpryskuje niż zmywa taki jest oporny. Raz zaschnie w trymiga raz wcale nie chce schnąć. A szkoda słów. Lakier dla cierpliwych , bo malować trzeba co dzień od nowa. Ale kolorek cieszy i jak się nie wnika to na jeden dzień można mieć paznokcie w kolorze- koralowym, pomarańczowo-różowym, łososiowym- no własnie w jakim ?



2 komentarze:

  1. Nie stosowałam jeszcze tej farby, lakier piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w rossmannie cena była na do widzenia- tej farby- więc może wycofują? ale to farbowanie dało mi juz ogólny ogląd na firmę. A lakier faktycznie ma świetny kolor , ale niestety nic poza tym :)

      Usuń

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ :) PROSZĘ O WIĘCEJ :)