Strona główna

środa, 18 marca 2015

Żyłam razem z Winnymi !!!

                                  Winni kontra dziwni , czyli jestem na tak i jestem na nie :)




Dwie książki które ostatnio przeczytałam , dzieje dwóch rodzin rozgrywające się na początku zeszłego stulecia. Właściwie to tylko to je łączy, dwie zupełnie różne rodziny, różne kontynenty
i różny styl przekazywania historii. A przepraszam , jeszcze łączy je to że obydwie wywołały we mnie dość duże emocje, skrajnie różne ale równie silne.


Historia zaczyna się na początku zeszłego stulecia. Katarzyna z ogromnym trudem rodzi swoje córeczki. Jakoś od razu ta książka przywołała mi na myśl "Chłopów" i myślę sobie , będzie długo i nudno , no bo co tu można pisać o rodzinie z podwarszawskiej wsi na tylu stronach . No i się pomyliłam sromotnie. Historia wciągnęła mnie bez reszty; dzieje Winnych podczas wojennej zawieruchy i okupacji, ich przeżycia wewnętrzne, dylematy i wybory. Nie zauważyłam kiedy książka się skończyła, a ja przecież chciałam czytać dalej, chciałam więcej. Cała galeria bohaterów , różnych charakterów i postaw życiowych zapewnia przyjemność czytania od pierwszej do ostatniej strony.
Ja dosłownie związałam się z bohaterami jakby byli moją rodziną ! kibicowałam, przeżywałam, potępiałam. Żyłam razem z Winnymi.


psychodeliczna, dziwna, sen , jawa , mara. Jak jedzenie z Mc'Donalda smaczne ale niezdrowe .

W sumie to historia , mimo że to nie sielanka, a raczej dość ciężka opowieść o niełatwym życiu, poruszyła mnie. Jednak jestem zbyt wrażliwa, za bardzo przeżywam. Nawet bohaterowie książkowi, ich rozterki i losy wywołują we mnie tak silne emocje. No tak już mam , jestem zbyt wrażliwa i dobrze mi z tym. Ale do rzeczy, historia ok, forma przekazania historii też ok , ale ich połączenie w tej książce no jakoś tak nie było porywające. Postaci opisane dość powierzchownie, wydarzenia ważne przeplatają się z całkiem nieprzydatnymi do niczego opisami. Możliwe , że brak chronologii i zatarcie granicy między rzeczywistością a marzeniami, snem, urojeniami miało dodać dramatyzmu. Mnie to denerwowało. Mam tez wrażenie , że jednak autorka trochę przesadziła zrzucając na tę rodzinę wszystko co jej do głowy przyszło, tylko chyba po to by uatrakcyjnić opowieść.
Rekomendacja Oprah Winfrey wcale mnie nie dziwi bo i u nas ta historia świetnie by się nadawała do programów takich jak "Rozmowy w toku" ,"Interwencja", "Uwaga".





Jak z czystym zupełnie sumieniem mogę polecić "Stulecie..." tak "Zapachu..." nie polecam, ale jak ktoś chce to na własną odpowiedzialność może przeczytać. Ja tak bardzo czytać uwielbiam , że nie żąłuję czasu poświęconego tym książkom, ale ....

Po przeczytaniu "Stulecia Winnych" miałam ochotę od razu czytać kontynuację lub od nowa przeczytać tę książkę; "Zapachu cedru" nie przeczytam drugi raz.


1. Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych, ci którzy przeżyli", wyd. Zwierciadło
2. Ann-Marie MacDonald "Zapach cedru" , wyd. Świat Książki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ :) PROSZĘ O WIĘCEJ :)