Strona główna

środa, 17 czerwca 2015

Maminsynek - powieść grozy ?!, czyli z każdego szamba da się wyjść !!


Po rozerwaniu koperty, kilku okrzykach radość, pięciu podskokach i pogłaskaniu okładki od razu wzięłam się za czytanie. 
Udało mi się w ciągu 3 dni , co przy moim braku czasu wolnego jest mega rekordem.Najchętniej przeczytałabym za jednym zamachem , ale trzy dni z Maminsynkiem są fajniejsze niż jeden :)

Kiedy doczytałam pierwszą stronę prychałam, przy końcu drugiej kąciki ust uniosły się w uśmiechu, później już kiwałam głową z niedowierzaniem, śmiałam się , głośno doradzałam bohaterkom, przyklaskiwałam , ganiłam, wzdychałam z politowaniem, krzyczałam " o nie!" oraz " to chyba jakieś żarty". Ci co widzieli mnie podczas czytania na pewno zastanawiali się czy w tej książce są własnie takie polecenia, a ja je wykonuję.

Wiem , że już była masa recenzji tej książki. Nie czytałam ich co by mieć czyste sumienie i umysł :)
Dlatego też nie będę opisywać fabuły ( sama nie lubię przeczytać streszczenia w recenzji ).

Ale dla pełnego obrazu słów kilka paść musi.
Maminsynek traktuje o przedziwnym trójkącie Leander-Matka- dziewczyna Leandra ( ta część trójkąta jest zmienna, pozostałe stałe ). Trójkąty się zdarzają, niektórzy nawet je lubią, ten jest przedziwny. Autorka zdecydowanie go przerysowała, uważam że celowo, inaczej nie dawałby do myślenia. Więź matki z dzieckiem zawsze mocna i nierozerwalna w książce przybiera postać układu niezdrowego, irracjonalnego.

Autorka podchodzi do problemu bardzo kompleksowo, próbując wyjaśnić motywy, podając przykładowe powody takiego stanu rzeczy oraz ( co z ust książkowy Borysa pochodzi  ) powody dla których Leander nie chce go zmieniać. Matce zmiana tego układu na myśl nawet nie przychodzi,
bo druga macica odebrała jej zdolność racjonalnego myślenia.

W końcu przypadkiem pojawia się Amelia która upiera się by z trójkąta nie dać się wykopać.
Amelia wyłuszcza powody dla których inwestować chce w ten związek, niestety mnie nie przekonuje, ( zakochane kobiety zachowują się jak idiotki, nie myślą rozsądnie , może dlatego nie dałam się przekonać- tak samo jak Pola-bo patrzyłam z boku ). 

Natomiast Pani Natasza Socha przekonuje mnie jak najbardziej i to do wszystkiego, Mogłabym jeść ją łyżkami.


Można by też dyskutować na temat metod, jakie wybrała Amelia by oswoić dzikiego zwierza, uśpić jego czujność i odebrać mu młode ( swoją drogą młode-koło czterdziestki :P ). Ale dyskutować nie będziemy , bo jej się udało, może nie do końca tak jak chciała , ale jednak pozostała w układzie dłużej niż inne.

Pierwsza część książki to dla mnie była powieść grozy. Czytałam i miałam cichą nadzieję że to tylko fikcja literacka i takie rzeczy nie dzieją się naprawdę. O zgrozo jeśli jednak się dzieją. 
W części środkowej , myślałam " o Boże, dziewczyno kopnij go w dupę i żyj spokojnie, długo
i szczęśliwie"- czyli jestem jednak książkową Polą :). w części końcowej wyciszyłam się i kiwałam głową z uznaniem dla poczynań Amelii , bo postępowałabym tak samo, oczywiście jeśli wcześniej nie kopnęłabym w dupę tego maminsynka.

Początkowo zaczęłam zaznaczać fragmenty które mi się wyjątkowo spodobały, cytaty które chciałam przytoczyć. W praktyce wyszło tego tak wiele , że jeden  post by tego nie udźwignął. 
Ale choć jeden , ten z okładki :P ....

"Gdy Amelia spotkała wreszcie mężczyznę swojego życia,
 zapragnęła jeść go łyżkami.
 I wtedy okazało się, że łyżkę trzyma już inna kobieta.
 Jego Matka."

Książkę czyta się wspaniale, wzbudza , jak widać :), emocje a takie książki lubię.
Problem opisany w książce jest sprawą poważną, zapewne też dotyczy wielu kobiet, ale sama historia jest tak dowcipnie napisana, z taką dozą humoru , z pewnym przymrużeniem oka, tak że oddźwięk jest jak najbardziej pozytywny. Nawet dający nadzieję , że i z takiego trudnego układu siłą uporu, zdolnościami w slalomie gigancie, wyczuciem, umiejętnością nie wypowiadania na głos WSZYSTKICH swoich myśli, można stworzyć układ w którym da się funkcjonować w miarę normalnie. 

Ktoś mądry kiedyś powiedział , a ja zawzięcie powtarzam " z każdego szamba da się wyjść"!
I tym optymistycznym akcentem zakończę wywody moje.

Bardzo polecam"Maminsynka" ! Rozrywka gwarantowana. Poza tym książka jest bardzo bogata pod względem kulinarnym. Chyba nawet podejmę się realizacji kilku pomysłów :)

Nie mogę się doczekać kolejnej.

"Wiszący ogród" - Ian Rankin - Mistrzostwo świata !!!


świetna , świetna, świetna !!

Co prawda szykuje recenzję dwóch innych książek, ale tę skończyłam wczoraj i jestem pod takim wrażeniem , że musiałam napisać  :)
 Mistrzostwo świata. Kryminał , sensacja, akcja. Trzyma w napięciu od pierwszej strony do ostatniej. Takie właśnie ksiażki lubię ! a za co ? A za to , że jest to historia która zmusza do myślenia, sporo wątków, próbowałam za wszystkimi nadążyć, trzymać w ręku wszystkie sznurki, próbować je łączyć, ale ciągle coś nie pasowało, mimo że kombinowałam tak jak główny bohater to nie potrafiłam wymyślić jak to wszystko jest ze sobą powiązane. Właśnie dlatego tak mi się podobało czytanie. Nie jest to lektura łatwa i lekka ale własnie wymagająca by pamiętać wszystkie fakty, wzmianki, wypowiedziane przypadkiem zdania.


W wielkim skrócie: Inspektor Rebus mimo iż wsadził za kratki swojego wielkiego wroga został wplątany w porachunki gangsterskie, w Edynburgu pojawiają się goście z zagranicy, Rebus dostaje śledztwo którego nikt nie chce w sprawie domniemanego nazistowskiego zbrodniarza wojennego,  pozornie sprawy nie wiążą się ze sobą, ale powoli wychodzą na jaw nowe wątki i powiązania. Niestety nieszczęścia sypią się jak z rękawa , córka inspektora ma poważny wypadek, ale czy na pewno przypadkowy, a może dlatego że jest niezwykle podobna do bałkańskiej prostytutki.


Komu pomóc, komu wierzyć i jak tu pozostać trzeźwym ?



Bardzo polecam. Mimo iż jest to kolejna książka z serii o Inspektorze Rebusie nie trzeba czytać tych wcześniejszych by zachwycić się Wiszącym ogrodem. Nawiązania są krótko i zwięźle opisane, więc bez problemu wie się kto jest kim.

Dla fanów tego typu książek to prawdziwa perełka.

piątek, 12 czerwca 2015

pasta Ziaja liście manuka- hit czy kit ?




Wiem , wiem,wszyscy blogerzy już o tej serii i tej paście pisali, wszyscy już o niej czytali, ale 
z babskiej przekory swoje trzy grosze dorzucę.


Słyszałam takie rozżalone głosy że "to żadna pasta tylko zwykły peeling", no ale konsystencję pasty ma? no ma ! , gęsta biała mazia jak pasta do zębów tylko że z drobinkami? no tak!, więc dlaczego nie wprowadzić oryginalnej nazwy? - peelingów jest pełno, pasta oczyszczająca już tak często się
w nazewnictwie nie pojawia. 


Słyszałam też o ludziach całkowicie rozczarowanych firmą Ziaja ( może źle dobrane kosmetyki, albo po prostu nie podpasowały ) ale żaby zaraz nazywać bublami i w ogóle oburzonym być to chyba przesada, mi akurat wszystkie produkty Ziaja które miałam do tej pory bardzo pasowały, ba nawet co niektóre były i są mi regularnie podbierane przez innych domowników.


Co do pasty nie ma co się czepiać nazwy, preparat głęboko oczyszcza tak jako głosi etykieta, co do zaskórników to się jeszcze wypowiem jak trochę poużywam.

Zapach:  są zachwyceni , są niezachwyceni, jak to zwykle bywa, no ja bardzo zwracam uwagę na zapach, pasta ma oryginalny, dość nietypowy, dla mnie nie jakiś szałowy , że "wow" ale to preparat do oczyszczania a nie perfuma. Jest przyjemny i świeży , trochę przypomina mi miętę, ale tylko trochę , przez te świeżość, jest inny , oryginalny, niespotykany i dobrze :P

Zdzierak całkiem mocny przynajmniej dla mojej cery, mimo że drobinki bardzo drobniutkie.



Chciałam jeszcze wspomnieć o jednej ważnej rzeczy , może się mylę ale wydaje mi się że Ziaja jako pierwsza wyskoczyła z tymi liśćmi manuka ( swoją drogą muszę się doedukować co to za roślina ), ostatnio widziałam kosmetyki z miodem manuka i olejem manuka, i wszystkie je bym chętnie wypróbowała. 



I całkiem ważna rzecz, ze względu na swoją gęstą konsystencję pasta jest bardzo wydajna. A jeśli do tego dodamy przystępną cenę ( ja na promo w rossmannie -40% zapłaciłam jakieś 4zł ) , to nawet jeśli okazuje się "zwykłym peelingiem" to się powinni wszyscy "niezadowoleni" uciszyć, bo mają świetny produkt oczyszczająco-peelingujący, dobrej polskiej marki, wydajny i za grosze.

Pozdrawiam :)

w przygotowaniu

 takie mam w przygotowaniu, piszą się i testują. jakieś preferencje który pierwszy ??