Strona główna

poniedziałek, 28 września 2015

my preciousssssss :P nie rzucę palenia !!!








Cuda od Kia Candles dotarły do mnie, piękny oryginalny kominek pasujący do każdego wnętrza i trzy różne samplery
Yankee Candle, Village Candle i Kringle.






Póki co na delikatne prowadzenie wysuwa się Kringle, pod względem zapachu, bo przy ocenie wezmę pod uwagę jeszcze kilka szczegółów.



 Nie rzucę palenia, będę palić ! i się doczekać nie mogę jak będą pachnieć na ciepło, bo na zimno już    jest nieźle.

PODPIS

Czy czeka mnie lincz ?? książki Chmielewskiej



Zapewne czeka mnie lincz, bo autorka jest autorką uznaną, fankluby, miłośnicy itd.

a mnie się książka nie podobała.... Męczyłam się podczas czytania chyba bardziej niż czytając lektury. Kiedyś przeczytałam książkę "Trudny trup" Chmielewskiej, pamiętam tylko tyle, że mało co zrozumiałam i też się męczyłam. Teraz pod wpływem innej książki w której podobno są inspiracje z Chmielewskiej postanowiłam znów wziąć się za bary z jej twórczością. 

                     Wpadła mi w ręce książka "Byczki w pomidorach" . Strasznie się męczyłam , ale po przeczytaniu próbowałam się doszukać jakichś pozytywów. Może i jest sporo humoru ale dlaczego do jasnej anielki wszystko napisane jest takim chaotycznym bełkotem ?! No dobra myślę sobie, w książce jest masa bohaterów przetaczających się nieustannie przez dom Alicji a zwłaszcza przez kuchnię z której mało kiedy czytelnik wychodzi. Ludzie różni , nawet jeden cudzoziemiec więc nie dziwota że dialogi chaotyczne, każdy coś mówi , przekrzykuje się, jeden o niebie , drugi o chlebie. Myślę że gdyby to zekranizować byłoby bardziej czytelne... No i myślę sobie dalej może to taki celowy zabieg , tylko , że czytając kryminał chce się głowić nad zagadką kryminalną, kto, kiedy, jak i dlaczego a nie głowić się nad tym kto wypowiedział to zdanie, czego ono dotyczy i o czym on właściwie gada bo chyba nie na temat. Przepraszam jeśli kogoś urażam tą opinią no ale taki fakt jest....


Może nie zrozumiałam po prostu co poeta miał na myśli. Może nie najważniejsza była zbrodnia, bo taka sobie była, dość łatwa do odgadnięcia, prozaiczna i bez powodu. Bohaterów tez nie za bardzo chyba interesowała, najważniejsze były posiłki, cała książka się obraca wciąż w temacie kuchni, zakupów, gotowania, i dużej ilość alkoholu. Może w tym wszystkim właśnie ta mieszanina ludzi miała być kwintesencją. Całe zamieszanie słowne miało bawić i stanowić rozrywkę czytelnika. Mnie przyprawiło jedynie o ból głowy... a tego nie lubię bardzo.

Sięgnęłam po następna książkę Chmielewskiej... Miałam nadzieję że będzie lepiej ... No i prolog owszem super , a później znów to samo . No i się zamotałam , bo w "Byczkach..." była masa ludzi , więc i gadanina mogła być nie do ogarnięcia , ale tutaj rozmawiają dwie przyjaciółki a ja dalej nie rozumiem która co mówi i o czym.... może to ze mną coś jest nie tak , ale zachodzę w głowę czy ludzie rzeczywiście tak ze sobą rozmawiają ? i ciągle mi się wydaje że nie. 
No ale brnę dalej przez tę książkę , bo nie chcę oceniać po 50 stronach..... 

PS 
no i zapomniałam o słowotwórstwie, słowach które nie wiadomo co znaczą, a może nic nie znaczą, nie wiem dla mnie to nie było zabawne, chociaż  no jak wiadomo słowotwórstwo wzbogaca język, rozwija. Książkę oddałam już do biblioteki więc nie mogę podać przykładów , ale jak znajdę coś w tej kolejnej to zaraz napiszę.

PPS
wodolejstwo- 200 stron wiąż o tym samym tylko raz te same fakty opowiada Kryśka, a za kilka stron tę sama historię czytamy z ust Maryśki :/ . Brnę dalej zawzięcie...


No dobra przeczytałam "Krwawą zemstę". Jak widzę gdzieś hasło "królowa polskiego kryminału" to sorry ale mi się scyzoryk otwiera w kieszeni, jakie to kryminały?! No chyba że książki które przeczytałam to akurat nie kryminały lub za kryminał można uznać książkę w której występuje jeden trup. 
W sumie to mogłabym jeszcze więcej napisać o tym jak mi się nie podobało ale siły nie mam :(

Aha i dowiedziałam się że ten dziwny pijacki bełkot to specyficzny język stworzony przez autorkę. Ok, ale ciężko się to czyta. Chociaż o sensacjo! po zamknięciu książki, która absolutnie mnie zmęczyła, absolutnie kryminałem nie jest i nie podobała mi się, stwierdziłam że kto wie możliwe że kiedyś ta książka mi się spodoba, możliwe że zmieni mi się coś, poprzestawia i będę zachwycona. Także kategorycznie nie zamykam się na twórczość autorki.

sobota, 19 września 2015

Nacomi - ojj będzie się działo :)







Ojj będzie się działo ! Będę testować  czarne mydło, peeling kokosowy i 7 olejów do włosów.Radośc wielka :)



 Miały być trzy kosmetyki. Spodziewałam się więc co najwyżej takiej większej bąbelkowej koperty. a tu taka paczka....
Podejrzewałam że będą trzy kosmetyki a resztę pudła wypełniać będzie jakiś styropian zabezpieczający. Otwieram a w środku jeszcze jedno piękne pudło. Radość już przy otwieraniu Nacomi wie jak poprawić humor i wywołać uśmiech nawet w kiepski dzień.


Takie piękne pudełko już sobie myślę co tam będę trzymać... może kolorówkę a może zdjęcia z wakacji....













PODPIS









piątek, 11 września 2015

Rival de Loop niedoceniana marka


Jestem peelingowym potworem......
Jak widzę peeling to mi się oczy świecą, ślinka leci, a ręce lepią...

Więc obojętnie nie mogłam przejść obok tego niepozornego żelu kiedy był na promocji w Rossmannie. Za grosze kupiłam , zadowolona bardzo, ale nie spodziewałam się cudów. A tu proszę bardzo. 

Przede wszystkim zaskoczył mnie zapach, na zapachy jestem wyczulona cholernie, piękny morelowy, delikatny, jest zdecydowanie atutem kosmetyku. 

Drugie zaskoczenie to konsystencja, drobinki niezwykle malutkie , więc pomyślałam że pewnie peeling z tego żaden nie wyjdzie, a jednak mimo iż jest takim delikatnym zdzierakiem to robi swoje. 
Śmiało mogą go używać osoby z wrażliwą skórą, i te ze skórą bardzo suchą. Jest niezwykle delikatny, ale zostawia twarz miękką, oczyszczoną, przyjemna w dotyku.Wiadomo trzeba sobie dawkować przyjemności. Ja nie mam skóry suchej , używałam tego peelingu zamiast żelu do mycia twarzy, codziennie, nie zaszkodziłam sobie, ale to była sytuacja ekstremalna i teraz już daję sobie choć dzień odpoczynku.

Zaskoczenie trzecie - wydajność. Tubka mała a starcza na ho ho :P 

Podsumowując, za nieduże pieniądze można mieć fajny kosmetyk.

W ogóle wydaje mi się że marka Rival de Loop jest niedoceniana, a chyba można wśród jej asortymentu wyłuskać niezłe perełki.








 a takie się szykują :)





środa, 9 września 2015

Zapomniane Liście Manuka- ZIAJA

Będzie krótko zwięźle i na temat więc będzie o jednym zaskoczeniu pewnego niedzielnego poranka .

Ziaja liście manuka... co by nie mówili złego ja będę chwalić , bo uratował moją buzię i to całkiem przypadkiem . 

Wyjechałam na wakacje... upały były sami wiece jakie... makijażu nie używałam bo nie było sensu... twarz pielęgnowałam , myłam , oczyszczałam , nawilżałam kremem na noc, a w ciągu dnia wodą termalną pryskaną na twarz ALE niestety i tak moja skóra jakaś taka się zrobiła brzydka. Jakby zapchana, zmęczona upałem, dziwnie tłusta, zdecydowanie nierówna kolorystycznie i ogólnie ble...

Ratunek nadszedł niespodziewanie , ze strony kosmetyku po którym bym się absolutnie tego nie spodziewała.

Wróciłam do domu z myślą że trzeba będzie sporo włożyć pracy by odzyskać zdrową skórę twarzy. Potrzebne będą jakieś zabiegi, kwasy, maski , cuda wianki. Ale póki co wróciłam do kosmetyków porzuconych na półce na czas wyjazdu. A tu mój żel Ziaja, no to myłam buźkę jak zawsze rano i wieczorem. Krem na noc i na dzień i tyle było z pielęgnacji, bo inne sprawy na głowie były, taki mamy klimat. 
Po tygodniu spojrzałam w lustro...przypadkiem... i musiałam się dobrze przyjrzeć, podejść bliżej...

                                                  OMG !!

Buzia zupełnie innej osoby, piękna , świeża, jakaś taka, o dziwo wypoczęta, zdrowo wyglądająca, naprawdę pełen zachwyt. Jeden tylko winowajca przyszedł mi do głowy- żel z peelingiem liście manuka. 
A ludzie niech gadają , ale mi on pomógł w potrzebie, gdy zupełnie się tego po nim nie spodziewałam, jak prawdziwy przyjaciel.